Zgodnie z art. 19 akapitem pierwszym Statutu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (dalej: „Statut Trybunału”) „państwa członkowskie i instytucje Unii reprezentuje przed Trybunałem Sprawiedliwości pełnomocnik, ustanawiany dla każdej sprawy; pełnomocnika może wspomagać doradca albo adwokat lub radca prawny”[4]. Z kolei trzeci akapit tego artykułu wskazuje, że wszelkie inne strony muszą być reprezentowane przez adwokatów lub radców prawnych (strony nieuprzywilejowane). Oznacza to, że inne zasady reprezentacji obowiązują państwa członkowskie oraz instytucje unijne (strony uprzywilejowane), które mogą być zastępowane przez dowolnie wskazanego pełnomocnika, wspomaganego przez doradcę lub wykwalifikowanego prawnika.
Na marginesie można zauważyć, że redakcja art. 19 Statutu Trybunału wydaje się dość niefortunna, gdyż w różnych jego wersjach językowych zawarto odniesienie do nazw zawodów prawniczych w poszczególnych państwach członkowskich[5] (z uwzględnieniem szczególnego przypadku wersji angielskiej posługującej się nazwą lawyer, która nie jest nazwą profesji prawniczej w krajach angielskojęzycznych). Jedynie wersja polska wskazuje na nazwy dwóch profesji, a mianowicie adwokatów oraz radców prawnych, co stanowi pewien wyłom w stosunku do innych państw członkowskich. Niezręczność tego sformułowania polega jednak na tym, iż może ono sugerować dopuszczalność reprezentacji klienta polskiego jedynie przez te profesje, pomijając fakt, że przecież możliwe jest także skorzystanie z prawnika z innego państwa członkowskiego UE lub innego państwa członkowskiego Europejskiego Obszaru Gospodarczego (dalej: „EOG”). W takim przypadku niekoniecznie będzie to adwokat lub radca prawny. Oczywiście możliwa jest także dość absurdalna interpretacja, zgodnie z którą przykładowo polskiego klienta może reprezentować tylko adwokat, a niemieckiego tylko Rechtsanwalt.
Na osoby prawa prywatnego (fizyczne i prawne – tzw. podmioty nieuprzywilejowane) został tymczasem nałożony przymus adwokacko-radcowski. Ten sam przepis Statutu Trybunału precyzuje przy tym, że muszą to być adwokaci i radcowie prawni uprawnieni do występowania przed sądami państwa członkowskiego UE lub innego państwa, które jest stroną porozumienia o EOG. Jednocześnie prawo reprezentacji przysługuje również nauczycielom akademickim, jeżeli takie uprawnienie przyznaje im prawo państwa członkowskiego, którego są obywatelami. Ten ostatni przypadek pozostaje jednak poza zakresem niniejszego opracowania.
Oznacza to, że reprezentant strony powinien spełniać następujące kumulatywne warunki: osoba ta musi posiadać uprawnienia zawodowe państwa członkowskiego EOG i musi być uprawniona do występowania przed sądem państwa członkowskiego lub innego państwa, które jest stroną porozumienia o EOG, na którego uprawnienia się powołuje[6]. Te wymagania zostaną skomentowane w świetle wymagań stawianych polskim pełnomocnikom procesowym.
Po pierwsze, należy wskazać na pewien truizm, który zdaje się być okolicznością czasem niedostrzeganą przez strony, a mianowicie reprezentującym podmiotem może być tylko adwokat lub radca prawny. Konsekwentnie zatem skarga złożona przez rzecznika patentowego zostanie odrzucona jako oczywiście niedopuszczalna[7]. Wiąże się z tym bezpośrednio fakt, że każde pismo procesowe musi być podpisane przez upoważnionego pełnomocnika, który bierze pełną odpowiedzialność za jego treść[8]. Wszelkie dowody mogą być również zgłaszane wyłącznie przez pełnomocnika[9]. Brak podpisu skutecznie upełnomocnionego reprezentanta na istotnych pismach procesowych może być usunięty tylko przy zachowaniu terminów procesowych, a Trybunał nie ma obowiązku wzywania do usunięcia tych braków przed ich upływem[10]. Należy zauważyć, że obecnie w związku z coraz powszechniejszym zastosowaniem rozwiązań informatycznych TSUE przyjmuje wyłącznie pisma procesowe w systemie e-Curia[11]. Zgodnie z art. 3 decyzji Sądu UE i decyzji Trybunału do złożenia pisma procesowego dochodzi, jeśli posłużono się identyfikatorem i hasłem przedstawiciela strony i jest to równoznaczne ze złożeniem podpisu na piśmie[12].
Do wyjątków w zakresie przymusu radcowsko-adwokackiego można zaliczyć jedynie składanie wniosku o przyznanie pomocy prawnej z urzędu oraz składanie uwag pisemnych w postępowaniach o wydanie orzeczenia prejudycjalnego[13]. W tym ostatnim przypadku, jeśli dopuszcza to prawo krajowe, możliwe jest podejmowanie czynności w postępowaniu bezpośrednio przez stronę[14].
Trzeba przyznać, że uzasadnienie przytaczane przez Trybunał dla ograniczenia innym rodzajom zawodów prawniczych dostępu do sądów unijnych, wykraczające poza literalne brzmienie przepisu jest dość zaskakujące. Wskazuje on bowiem, że „adwokat lub radca prawny jest uważany za osobę współpracującą z systemem sprawiedliwości, od której wymaga się, przy zachowaniu pełnej niezależności i uwzględnieniu wyższego interesu tego systemu, zapewnienia takiej pomocy prawnej, jakiej potrzebuje jego klient. Ochrona ta z drugiej strony podlega zasadom dyscypliny zawodowej wymaganej i nadzorowanej w ogólnym interesie przez powołane do tego celu instytucje. Koncept ten odpowiada tradycjom prawnym wspólnym dla państw członkowskich i znajduje swe odbicie również we wspólnotowym porządku prawnym”[15].
Odnosząc się przy tym do drugiego kryterium, tj. posiadania uprawnień do występowania przed sądem państwa członkowskiego UE lub innego państwa, które jest stroną porozumienia o EOG, należy zauważyć, że jest to kryterium budzące najwięcej wątpliwości w orzecznictwie Trybunału. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że przepis ten stanowi odesłanie do przepisów właściwego prawa krajowego, które w rozmaity sposób regulują uprawnienia prawników do występowania przed sądami. Wydaje się zresztą, że jest to jedyna możliwa interpretacja, skoro przepisy prawa UE nie określają w żaden sposób warunków reprezentacji przed sądami krajowymi. Odnaleźć można cały szereg wypowiedzi orzeczniczych odwołujących się do wymogów prawa krajowego jako determinujących powyżej wspomniane uprawnienia prawników. TSUE wskazywał zatem, że nie spełnia tego kryterium pełnomocnik niebędący członkiem właściwej izby zawodowej, jeśli wymaga tego prawo krajowe[16].
Niezależnie jednak od tego Trybunał przyjął, jak się zdaje, system hybrydowy interpretacji tego postanowienia Statutu, badając najpierw wstępnie uprawnienia krajowe, lecz jednocześnie przyjmując pojęcie wykwalifikowanego prawnika w postępowaniu przed TSUE rozumiane w oderwaniu od regulacji krajowych i podlegające obiektywizującej wykładni autonomicznej[17]. Trzeba bowiem pamiętać, że jak dotychczas nie istnieją zasady i standardy wykonywania zawodu adwokata i radcy prawnego na poziomie UE. W konsekwencji zgodnie z art. 51 § 2 Regulaminu postępowania przed Sądem „adwokat lub radca prawny reprezentujący lub wspierający stronę jest zobowiązany złożyć w sekretariacie dokument poświadczający, że jest uprawniony do występowania przed sądami jednego z państw członkowskich lub innego państwa będącego stroną porozumienia EOG”[18]. W celu zwolnienia się od tych wymagań nie można powoływać się na siłę wyższą, taką jak pilny wyjazd służbowy ostatniego dnia upływającego terminu[19]. Jednocześnie razem z tym dokumentem należy złożyć pełnomocnictwo, jeśli reprezentowana jest osoba prawna prawa prywatnego. A contrario z tego postanowienia należy wnioskować, że nie ma takiego wymogu, jeżeli pełnomocnik reprezentuje osobę fizyczną[20]. Zresztą TSUE dość łagodnie interpretuje ten wymóg – nieprzedłożenie pełnomocnictwa osoby prawnej podlega późniejszej konwalidacji przez okazanie jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego to umocowanie[21]. Przesłanki ważności takiego pełnomocnictwa oceniane są według prawa krajowego[22].
Najważniejszym kryterium wynikającym z orzecznictwa, choć nigdzie nie skodyfikowanym w sposób formalny, jest wymóg, by pełnomocnik pozostawał niezależny w stosunku do swojego mocodawcy. Trybunał wywnioskował tę przesłankę z brzmienia obowiązku posiadania reprezentacji przez pełnomocnika – ze sformułowania tego wynika, że strona i jej pełnomocnik nie mogą być tą samą osobą[23]. Zasada ta jest przestrzegana na tyle konsekwentnie, że nawet jeśli strona sama jest wykwalifikowanym prawnikiem, to wymóg reprezentacji nie jest spełniony, jeśli sama podpisuje składane dokumenty[24].
Niezależność pełnomocnika określana jest zatem w sposób pozytywny, czyli w odniesieniu do spełniania wymogów dyscypliny zawodowej, ale także w sposób negatywny – przez brak powiązań ze stroną, w tym łączącego go stosunku pracy ze stroną. Trybunał zauważa przy tym konsekwentnie, że pełnomocnik zatrudniony w ramach jednostki organizacyjnej nie dysponuje takim samym stopniem niezależności jak pełnomocnik zatrudniony w ramach kancelarii zewnętrznej, a więc uniemożliwia mu to eliminację ewentualnych konfliktów między obowiązkami zawodowymi a celami realizowanymi przez klienta[25]. Trybunał twierdzi także, że w takich okolicznościach istnieje ryzyko, że środowisko zawodowe tych pełnomocników wywiera, przynajmniej w pewnym stopniu, wpływ na wydawane przez nich opinie prawne[26]. Sędziowie nie uznali za przekonujący argumentu o powstaniu w takich okolicznościach problemów z dostępem do informacji niejawnych czy też związanych z przepisami prawa zamówień publicznych[27].
Oznacza to, że pełnomocnik nie może być związany żadnym stosunkiem zależności ze stroną; z jednolitej linii orzeczniczej wnioskować można, iż kryterium tego nie spełnia z pewnością zatrudnienie u mocodawcy. Taka interpretacja jest wysoce niekorzystna dla radców prawnych wykonujących zawód na podstawie stosunku pracy. Jednocześnie jednak chodzi o szeroko pojmowany stosunek zależności od strony, przypadek taki występuje także wtedy, gdy formalnie niezależny pełnomocnik jest w jakiś sposób ze stroną związany, np. zasiada w zarządzie osoby prawnej (strony w postępowaniu)[28] lub pełni funkcję jej powiernika (trustee)[29].
Należy przy tym zauważyć, że kwestia niezależności pełnomocnika może mieć całkiem szerokie implikacje wobec braku zdefiniowania tej przesłanki w prawie pozytywnym. Analogicznie Sąd UE uznał za naruszenie tego wymogu sprawę, w ramach której wspólnik kancelarii prawnej udzielił pełnomocnictwa do reprezentowania siebie tej właśnie kancelarii[30]. Tymczasem pełnomocnik powinien być strukturalnie, hierarchicznie i funkcjonalnie osobą trzecią w stosunku do osoby korzystającej z obsługi prawnej[31]. Sąd UE podkreślił, że niezależny pełnomocnik „nie powinien mieć osobistego związku z daną sprawą lub pozostawać w stosunku zależności od klienta ze względu na ryzyko, że nie będzie on mógł należycie wypełnić swej kluczowej roli współpracownika wymiaru sprawiedliwości. W szczególności pozostawanie przez przedstawiciela w stosunkach gospodarczych lub strukturalnych z jego klientem nie może być takiego rodzaju, że będzie prowadzić do konfliktu między interesami klienta a osobistym interesem jego przedstawiciela”[32]. Jak się wydaje, orzecznictwo zmierza w stronę konkluzji, iż w konstrukcji niezależności nie chodzi wyłącznie o wykluczenie możliwości reprezentowania mocodawcy przez jego pracowników lub osoby pozostające w gospodarczej zależności od niego[33], lecz o wymóg o ogólnym charakterze, który powinien być oceniany w odniesieniu do okoliczności konkretnego przypadku[34]. Przesłanki tej nie spełnia kancelaria prawna reprezentująca klienta – jej wspólnika – w sytuacji, gdy jej decyzje podejmowane są na zasadzie jednomyślności[35].
Kwestia naruszenia prawa strony do ochrony sądowej oraz dostępu do niezależnego sądu i rzetelnego procesu na skutek restrykcyjnego traktowania przymusu adwokacko-radcowskiego była dotychczas dość zdawkowo traktowana przez TSUE[36]. Coraz częściej jednak strony podnoszą, że istnienie tak sformułowanego wymogu niezależności nie zostało wprost sformułowane w art. 19 Statutu Trybunału oraz w odpowiednich regulaminach postępowania przed sądami unijnymi. Sąd UE odniósł się do tych argumentów wskazując na fakt, że określenie „inne strony muszą być reprezentowane przez adwokatów lub radców prawnych” nie pozostawia innej możliwości niż ta, by strona i jej przedstawiciel nie mogli być jedną i tą samą osobą[37].
Ponadto Sąd UE odwołał się do warunku niezależności, którego przestrzeganie należy rozpatrzyć w każdym konkretnym przypadku odrębnie, wynikającego ze wspólnych tradycji prawnych państw członkowskich. Oznacza to, że pełnomocnik reprezentujący klienta powinien być strukturalnie, hierarchicznie i funkcjonalnie osobą trzecią w stosunku do niego[38]. Trzeba jednakże zauważyć, że argumenty te w istocie sprowadzają się do literalnego odczytania art. 19 akapitu trzeciego Statutu Trybunału przy wsparciu argumentacją natury aksjologicznej. Nie da się przy tym zaprzeczyć, że słowo „niezależność” nie pojawia się w dyspozycji tego przepisu[39]. Rozumowanie to jednak nie odnosi się w żadnym przypadku do aspektów zasady proporcjonalności, tj. takiego odczytania tego przepisu ze szkodą dla stron postępowania, które nie zawsze są świadome niuansów zastępstwa procesowego przed TSUE, i są niejednokrotnie przekonane, że jest ono tożsame z zastępstwem przed sądem krajowym. Tymczasem konsekwencje takiej pomyłki są druzgocące dla strony, z reguły oznaczają bowiem utratę możliwości uzyskania środka ochrony prawnej i utratę prawa do sądu. A nawet pobieżna kwerendaorzecznictwa TSUE pokazuje, że nie są to wyłącznie jednostkowe przypadki. Oczywistą konsekwencją takiego podejścia jest fakt, że z ostrożności procesowej rekomendowane jest unikanie wszelkich powiązań między pełnomocnikiem a stroną skarżącą.
Orzecznictwo TSUE dotyczące polskich radców prawnych
W świetle sformułowanych powyżej zasad warto przeanalizować przypadki związane z udziałem polskich radców prawnych reprezentujących klientów przed TSUE. Pierwsza okazja do zweryfikowania zasad zastępstwa procesowego nastąpiła w związku ze skargą złożoną przez radców prawnych zatrudnionych w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej (dalej: „UKE”). Sąd UE odnosząc się do tego przypadku zauważył, że strona nie może działać sama, lecz powinna korzystać z usług osoby trzeciej, uprawnionej do występowania przed sądami państwa członkowskiego lub państw członkowskich porozumienia o EOG. Nie wystarczy samo powołanie się na polską ustawę o radcach prawnych, lecz zgodnie z prawem unijnym konieczne jest nie tylko wykazanie przesłanki pozytywnej (przestrzegania zasad dyscypliny zawodowej), ale także brak przesłanki negatywnej – brak istnienia stosunku pracy[40]. Sąd UE podkreślił w tym względzie, że „istnienie związku zależności w ramach UKE – choćby wobec jego dyrektora generalnego – podczas gdy wyłącznym zadaniem tego urzędu jest obsługa strony skarżącej, skutkuje bowiem stopniem niezależności mniejszym niż ten, z jakiego korzysta radca prawny lub adwokat prowadzący działalność w ramach niezależnej od swego klienta kancelarii”[41]. W konsekwencji skarga została uznana za niedopuszczalną.
Od postanowienia tego złożył odwołanie zarówno Prezes UKE, jak i sama Rzeczpospolita Polska, ze względu na wagę tego rozstrzygnięcia dla wszystkich polskich radców prawnych wykonujących zawód w ramach stosunku pracy. Trybunał podtrzymał jednak stanowisko wyrażone w uzasadnieniu postanowienia Sądu UE, podkreślając jednocześnie, iż wnioskowanie to znajduje jak najbardziej zastosowanie do sytuacji radców prawnych, którzy złożyli skargę w tej sprawie. Są oni bowiem zatrudnieni przez jednostkę organizacyjną (UKE) powiązaną z reprezentowaną przez nich stroną (Prezesem UKE): „Istnienie stosunku pracy między radcami prawnymi a UKE, nawet jeśli urząd ten jest formalnie oddzielony od Prezesa UKE, może mieć wpływ na ich niezależność ze względu na to, że interesy UKE pokrywają się w znacznym stopniu z interesami jego prezesa. Istnieje bowiem ryzyko, że środowisko zawodowe tych radców wywiera, przynajmniej w pewnym stopniu, wpływ na wyrażaną przez nich opinię prawną”[42]. Trybunał za nieistotną uznał argumentację zastosowaną w celu wykazania niezależności radców prawnych wykonujących zawód w ramach stosunku pracy wobec niespełnienia sformułowanej w orzecznictwie negatywnej przesłanki natury formalnej w postaci braku stosunku podporządkowania pomiędzy pełnomocnikiem a reprezentowanym. Tym bardziej nieprzekonujące okazały się argumenty wskazujące na znaczne utrudnienia po stronie administracji związane ze znalezieniem prawnika zewnętrznego, gdyż podmioty prywatne również muszą pokonać pewne trudności w tym zakresie. W opinii TSUE nie jest przy tym wystarczające, by strona była reprezentowana przez jakiegokolwiek adwokata lub radcę prawnego – nie można przyjmować założenia, że uprawnienie do reprezentowania przed sądami państwa członkowskiego automatycznie oznacza uprawnienie do reprezentowania przed sądami Unii[43].
Wywody Trybunału należy uznać za dość osobliwe, kiedy wskazuje on na koncepcję adwokata i radcy prawnego wspólną dla tradycji prawnych państw członkowskich[44]. Być może są one jedynie wynikiem lapsusu językowego, gdyż zapewne ich właściwym punktem odniesienia powinna być koncepcja pełnomocnika procesowego rzeczywiście występująca w porządkach prawnych wszystkich państw członkowskich. Taka właśnie instytucja może podlegać obiektywizacji i być interpretowana w sposób autonomiczny, jednakże wyraźnie generuje to trudność, w jaki sposób zobiektywizować na gruncie prawa unijnego uprawnienia, które są przyznawane przez prawo krajowe. Wydaje się, że sędziowie unijni wybrali pewną drogę pośrednią polegającą na wstępnej weryfikacji uprawnień radcy prawnego w świetle wymagań prawa krajowego, a następnie ich powtórnej weryfikacji w świetle wymagań prawa unijnego. Na taki tok rozumowania wskazuje zresztą oddalenie zarzutu, zgodnie z którym wykładnia autonomiczna uprawnień radcy prawnego oznacza brak poszanowania dla różnych systemów i tradycji prawnych państw członkowskich, czyli zasady sformułowanej w art. 67 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Trybunał zwrócił jednak uwagę, że interpretuje on zakres ich uprawnień nie do reprezentowania przed sądami krajowymi, lecz przed samym TSUE[45]. W podobnie zdawkowy sposób został oddalony zarzut, zgodnie z którym interpretacja taka narusza zasadę proporcjonalności. Trybunał nie dokonał analizy przesłanek zastosowania tej zasady, podkreślając jedynie, że nie wykazano, by polskie uregulowania w wystarczający sposób zapewniały niezależność radców prawnych[46].
Kolejną sprawą wartą odnotowania ze względu na udział radców prawnych było postepowanie zmierzające do wyeliminowania z obrotu prawnego decyzji Agencji Wykonawczej ds. Badań Naukowych (REA), którą zainicjował Uniwersytet Wrocławski[47]. Dla niniejszych rozważań istotne są nie tyle fakty, na których oparto skargę, ale sama okoliczność, że już na początku postępowania podniesiono zarzut jej niedopuszczalności wskazujący na brak niezależności pełnomocnika reprezentującego stronę skarżącą. REA wskazywała bowiem, że radca prawny reprezentujący Uniwersytet Wrocławski jest na tyle z nim związany, że w istocie można mówić o takiej samej zależności jak przy istnieniu stosunku pracy. Nie można określić go mianem osoby trzeciej, a więc nie jest spełniony wymóg prawidłowej reprezentacji.
Uniwersytet Wrocławski podnosił z kolei, że radca prawny, który go reprezentował, był wprawdzie kiedyś na nim zatrudniony, ale obecnie łączy go z nim jedynie umowa cywilnoprawna, która swoim zakresem obejmuje prowadzenie zajęć z prawa międzynarodowego prywatnego, seminarium, przeprowadzanie konsultacji oraz egzaminu. Co najważniejsze, charakter umowy cywilnoprawnej wyklucza istnienie stosunku podporządkowania, który jest jedną z cech konstytutywnych istnienia stosunku pracy.
Sąd UE podkreślił, że skoro art. 19 statutu Trybunału nie zawiera odesłania do prawa krajowego, to „zarówno względy jednolitego stosowania prawa Unii Europejskiej, jak i zasady równości wskazują na to, że treści takiego przepisu prawa Unii należy zwykle nadać w całej Unii autonomiczną i jednolitą wykładnię, którą należy ustalić, uwzględniając kontekst przepisu i cel danego uregulowania”[48]. W dalszym wywodzie uzasadnienia sędziowie przywołali zwykłe przesłanki określenia niezależności pełnomocnika, tj. pozytywną – podleganie przepisom o dyscyplinie zawodowej, oraz negatywną – brak podporządkowania mocodawcy w ramach stosunku pracy. Zauważyli oni, że nawet jeśli z zawartej umowy cywilnoprawnej nie wynika stosunek podporządkowania, to jednak może on mieć wpływ na niezależność radcy prawnego. Zawsze istnieje bowiem ryzyko, że środowisko zawodowe wywiera wpływ na wyrażane przez niego opinie co do kwestii prawnych[49]. To nader lakoniczne rozumowanie stało się podstawą do uznania złożonej skargi za niedopuszczalną.
Od postanowienia Sądu UE odwołanie złożył Uniwersytet Wrocławski oraz, z uwagi na wagę sprawy, również Rzeczpospolita Polska, a w charakterze interwenientów wystąpiła Republika Czeska oraz Krajowa Rada Radców Prawnych[50]. Wydana w tej sprawie opinia rzecznika generalnego M. Bobeka zdawała się zwiastować pewną zmianę w podejściu do kwalifikacji faktów sprawy. Rzecznik zakwestionował bowiem traktowanie tej sprawy na równi z przypadkami prawników zatrudnionych przez stronę skarżącą, gdyż pełnomocnik nie udzielał porad prawnych Uniwersytetowi Wrocławskiemu, a jedynie zajmował się nauczaniem studentów[51]. Ponadto zakwestionował on prawidłowość zastosowania testu niezależności wypracowanego na potrzeby postępowań w zakresie obowiązywania tajemnicy zawodowej w obszarze prawa konkurencji UE[52]. Kryterium to jest bowiem rozumiane niejednoznacznie, raczej przez pryzmat odrębności od skarżącego, jednakże zwykle bez prowadzenia analizy braków nacisków z zewnątrz[53]. Z orzecznictwa nie wynika też wyraźnie, jakie kryteria dyskwalifikują pełnomocnika w przypadku reprezentacji osób prawnych – czy wystarczy jakikolwiek udział w jej strukturze korporacyjnej, czy tylko taki, który umożliwia wywieranie na nią wpływu lub też kontrolowanie jej. Podobnie trudno uchwycić kryterium odróżniające pełnomocników pozostających w stosunku pracy od wykonujących te czynności w zewnętrznej kancelarii, która ma potencjalnie tylko jednego lub też głównego klienta[54]. Wreszcie należy zauważyć, że wymogi wypracowane w orzecznictwie TSUE w ogóle nie znalazły odzwierciedlenia w praktycznych instrukcjach dla stron[55]. Rzeczywistym rezultatem takiego podejścia jest sytuacja, w której skarżący otrzymuje postanowienie stwierdzające oczywistą niedopuszczalność skargi już po upływie wszelkich terminów pozwalających na usunięcie tej wady. Rzecznik generalny opowiedział się wyraźnie jedynie za wykluczeniem pełnomocników, których łączy ze stroną stosunek pracy, z reprezentacji przed sądami Unii[56], nie widząc zagrożenia dla jego niezależności w umowie cywilnoprawnej na prowadzenie zajęć.
Trybunał w składzie Wielkiej Izby dokonał rekapitulacji dotychczasowego orzecznictwa w zakresie interpretacji art. 19 Statutu Trybunału. Wskazał on mianowicie, że przesłanka przewidująca wymóg posiadania przez adwokata lub radcę prawnego uprawnień do występowania przed sądem państwa członkowskiego UE lub innego państwa strony porozumienia o EOG jest interpretowana w odniesieniu do właściwego prawa krajowego[57]. Tymczasem pojęcie adwokata lub radcy prawnego (wobec braku odesłania do prawa krajowego) jest objęte autonomiczną i jednolitą wykładnią prawa UE, z uwzględnieniem jego brzmienia, a także kontekstu i celu[58]. Co ciekawe, tak wypracowane pojęcie nie narusza uprawnień pełnomocnika do reprezentowania stron w ramach postępowania prejudycjalnego[59], a zatem inne zasady obowiązują w przypadku postępowań toczących się ze skarg bezpośrednich, a inne w postępowaniach prejudycjalnych.
Literalne brzmienie art. 19 Statutu Trybunału, a przede wszystkim wyrażenie „reprezentowane”, wskazuje na fakt, że strona niezależnie od jej statusu nie jest uprawniona do samodzielnego występowania przed TSUE i jest zmuszona do korzystania z usług osoby trzeciej. Potwierdza to treść art. 21 akapitu pierwszego Statutu Trybunału, a także przepisy regulaminu postepowania przed Trybunałem[60]. Zarówno Statut Trybunału, jak i regulaminy postępowania przed TS i Sądem UE nie przewidują żadnych wyjątków od tak specyficznie pojmowanego przymusu adwokacko-radcowskiego, więc złożenie pisma podpisanego przez stronę (nawet jeśli jest ona adwokatem lub radca prawnym posiadającym uprawnienia do występowania przed sądami krajowymi) nie inicjuje postępowania ze skarg bezpośrednich[61]. Wykładnia teleologiczna art. 19 Statutu Trybunału wskazuje, że celem tego przepisu jest zapewnienie, aby osoba fizyczna działała przez pośrednika, a osoba prawna korzystała z pełnomocnika wystarczająco niezależnego (oddzielonego – détaché) od niej samej[62].
Dla Trybunału istotą koncepcji niezależności jest nie tyle brak jakichkolwiek powiązań z klientem, ale brak powiązań, które w oczywisty sposób ograniczają zdolność pełnomocnika do realizacji zadania polegającego na jak najlepszej obronie interesów swojego klienta[63]. Sędziowie przywołali także dotychczasowe orzecznictwo odnoszące się do powiązań pełnomocników z reprezentowanymi przez nich osobami prawnymi, nie wskazując jednak decydującego kryterium dla tego rodzaju powiązań. W konkluzji Trybunał dość lakonicznie stwierdził, że powiązanie radcy prawnego z Uniwersytetem Wrocławskim przez zawarcie umowy na prowadzenie zajęć dydaktycznych nie jest wystarczającą przesłanką, wyraźnie osłabiającą zdolność do obrony interesów swojego klienta w możliwie najlepszy sposób i z zachowaniem jego pełnej niezależności[64]. W rezultacie uchylił zaskarżone postanowienie Sądu UE i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania.
Podsumowując należy wskazać, że raczej nie zanosi się na zmianę podejścia TSUE do radców prawnych, których łączy ze stroną stosunek pracy. Konieczne jest zatem, aby pamiętać, że radca prawny wykonujący zawód w ramach stosunku pracy nie będzie mógł skutecznie reprezentować swojego pracodawcy przed sądami unijnymi. W takich przypadkach powinno się zawsze skorzystać z usług kancelarii zewnętrznej. Z ostatniego orzecznictwa TSUE wynika także, że umowy (cywilnoprawne) szkoleniowe nie powinny uniemożliwiać skutecznego zastępstwa procesowego. Wydaje się, że pomimo coraz częstszych przypadków kwestionowania linii orzeczniczej wypracowanej przez Trybunał nie zrezygnuje on łatwo z koncepcji niezależnego pełnomocnika – osoby współpracującej z wymiarem sprawiedliwości. Otwarte pozostaje pytanie, dlaczego w imię tej jurydycznej koncepcji dodatkowe koszty i niezamierzone konsekwencje ponosić mają strony postępowania.
dr Łukasz Augustyniak
radca prawny w Departamencie Prawnym Ministerstwa Klimatu, absolwent Krajowej Szkoły Administracji Publicznej