Katarzyna Konopka
Piotr Turowicz

Przedstawiona na łamach „Temidium” 2/2026 próba zdefiniowania i penalizacji zjawiska określanego przez Autorów artykułu mianem „ekoterroryzmu” (czy „ekoterroryzmu proceduralnego”) prezentuje postulat systemowego ograniczenia uprawnień procesowych strony społecznej. Opiera się na tezach, które stoją w sprzeczności z zasadami prawa ustrojowego, karnego czy administracyjnego. Poniżej analizujemy kilka takich tez.

1. Nadużycie pojęcia „terroryzmu”

Zgodnie z przepisami art. 115 § 20 Kodeksu karnego przestępstwem o charakterze terrorystycznym jest czyn zabroniony zagrożony karą minimum 5 lat pozbawienia wolności, popełniony w celu m.in. poważnego zastraszenia osób czy wymuszenia działań władz przy użyciu przemocy lub groźby jej użycia. Według poglądów doktryny: „(…) za przestępstwa o charakterze terrorystycznym uznawano czyny, które ze względu na swój charakter i kontekst mogą wyrządzić poważne szkody krajowi lub organizacji międzynarodowej, gdy zostaną popełnione w celu poważnego zastraszenia ludności, bezprawnego zmuszenia rządu lub organizacji międzynarodowej do podjęcia lub zaniechania działania, poważnej destabilizacji lub zniszczenia podstawowych politycznych, konstytucyjnych, gospodarczych lub społecznych struktur kraju lub organizacji międzynarodowej”[1]. Zdziwienie budzi zatem nazywanie działań aktywistów prośrodowiskowych oraz udziału strony społecznej – w ramach istniejących przepisów prawa – „terroryzmem” czy „ekoterroryzmem”. Pojęcie „terroryzmu” jest zarezerwowane dla najpoważniejszych przestępstw o charakterze publicznym, uderzających w porządek społeczny, a nie np. w partykularne interesy zakładów przetwórstwa rolnego. W omawianym artykule brakuje wiarygodnych, choćby przybliżonych danych ukazujących liczbę i skalę działań wymierzonych przeciwko np. bezpieczeństwu żywności. Za to wśród działań inwestorów prywatnych (państwowych niestety również), z łatwością odnaleźć można przypadki degradacji środowiska w imię ich ekonomicznego interesu – przykładem może być chociażby katastrofa na Odrze w ostatnich latach[2].

Nie wiadomo, co ma wnieść do dyskursu prawniczego stwierdzenie: „jak wskazuje analiza zawarta w opracowaniu dotyczącym skażenia gleb, ten rodzaj agresji można zdefiniować jako celowe i zaplanowane wprowadzenie do ekosystemu glebowego substancji toksycznych, patogenów lub zanieczyszczeń o trwałym charakterze, mające na celu uniemożliwienie prowadzenia legalnej działalności rolniczej, inwestycyjnej lub leśnej. Skażenie gleb jest uznawane za jeden z najgroźniejszych przejawów terroryzmu ekologicznego”. Autorzy nie tylko nie podają żadnych danych, ale nawet informacji o tym, że takie zdarzenie miało miejsce lub było planowane. Taka teza – bez pokrycia w faktach – służy, jak się wydaje, jedynie wywołaniu efektu erystycznego wzmacniającego tezę, że cele organizacji społecznych w postępowaniach środowiskowych sprowadzają się do nadużywania uprawnień procesowych oraz podejmowania aktów terrorystycznych.

Autorzy piszą dalej, że: „odrębną kategorię stanowią działania o charakterze przestępczym, obejmujące sabotaż, niszczenie mienia, wprowadzanie czynników biologicznych czy stosowanie przemocy. Dopiero na tym poziomie możliwe jest rozważanie kwalifikacji w kategoriach terroryzmu”. Można w tym kontekście zapytać: O jakiej liczbie tych działań na terytorium Polski jest mowa? Czy Autorzy posiadają wiarygodne dane i statystyki, które pozwalałyby formułować te oderwane od rzeczywistości tezy? Następnie Autorzy wywodzą, że: „Brak wyraźnego rozróżnienia ww. poziomów prowadzi do chaosu pojęciowego, który utrudnia zarówno analizę naukową, jak i praktykę stosowania prawa”. Trzeba tutaj wskazać, że jest odwrotnie: polskie i unijne prawo doskonale radzi sobie ze stosowaniem prawa, za pomocą odpowiednich przepisów. Trudno zrozumieć, że ekoterroryzm jest przez Autorów rozumiany jako: „systemowe wymuszanie wzrostu kosztów operacyjnych przedsiębiorstw oraz nakładanie restrykcyjnych wymogów dotyczących stosowania konkretnych, często nieuzasadnionych ekonomicznie technologii”. Idąc tym tokiem rozumowania za ekoterroryzm należałoby uznać dbałość o jakość produkowanej żywności, a w konsekwencji troskę o dobro konsumentów.

2. Sprzeczność z międzynarodowym standardem „not prohibitively expensive”

Autorzy utyskują na ponoszenie pełnej odpowiedzialności finansowej przez inwestorów za opóźnienia inwestycyjne przy jej braku po stronie społecznej. Trudno jednak przyjąć argument, że to społeczeństwo ma ponosić odpowiedzialność za opóźnienia prywatnych inwestycji, które szkodzą ogółowi. Postulat Autorów ignoruje ponadto standardy przepisów art. 9 ust. 4 Konwencji z Aarhus. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w ugruntowanym orzecznictwie (m.in. sprawa C-260/11, Edwards) wskazał, że koszty procedur nie mogą stanowić obiektywnej bariery uniemożliwiającej ochronę środowiska. Propozycja przeniesienia na stronę społeczną ryzyka finansowego wyeliminowałaby kontrolę społeczną naruszając prawo UE, które również jest źródłem prawa w Polsce.

3. Ustrojowa niekompatybilność wzorców amerykańskich (AETA)

Bezkrytyczne powoływanie się przez Autorów na amerykańską ustawę Animal Enterprise Terrorism Act (AETA) wydaje się wynikać z niezrozumienia odmienności systemowych. AETA, chroniąca interesy korporacji kosztem wolności słowa, stanowi instrument represji nieprzystający do europejskiej kultury prawnej, w której ochrona środowiska ma rangę konstytucyjną (art. 74 Konstytucji RP, art. 37 Karty praw podstawowych UE). Gdyby pozwolić na obowiązywanie w Polsce prawa podobnego do AETA, to np. wszelkie kontrole społeczne czy gromadzenie przez organizacje społeczne dowodów sprzecznego z prawem i okrutnego traktowania zwierząt w rzeźniach, byłoby niemożliwe. Prowadziłoby to do istotnej dysproporcji sił i znacznego osłabienia sektora pozarządowego. AETA zwalcza również tzw. „bojkot konsumencki”, czyli ważny oręż świadomego i nowoczesnego społeczeństwa w walce o przestrzeganie prawa przez najważniejszych graczy rynkowych. Ponadto trzeba zauważyć, że w polskim prawie karnym obowiązują regulacje w zakresie penalizacji niszczenia mienia, działania przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu czy przestępstw o charakterze gospodarczym. Nie należy przy tym łączyć działań organizacji pozarządowych w postępowaniach administracyjnych w granicach prawa kontroli z „destabilizowaniem infrastruktury krytycznej” czy „wywołaniem niepokoju”.

4. Wadliwość systemowa propozycji penalizacji „przygotowania”

Postulat penalizacji „przygotowania” do rzekomego ekoterroryzmu przez zbieranie informacji przed wszczęciem procedur narusza zasadę ultima ratio prawa karnego oraz konstytucyjne prawo do informacji (art. 61 Konstytucji RP). Autorzy piszą: „W obecnym stanie prawnym, z uwagi na brak stypizowania ekoterroryzmu oraz wynikającą z art. 16 § 1 k.k. zasadę, że przygotowanie jest karalne wyłącznie wtedy, gdy ustawa tak stanowi, zorganizowane działania konspiracyjne grup radykalnych na etapie przedprocesowym pozostają całkowicie bezkarne.” W naszej opinii nie powinno być mowy o karaniu za organizowanie spotkań i wymianę poglądów grup społecznych, nawet jeśli prezentują one poglądy uznane przez autorów artykułu za „radykalne”. Nie wiadomo, co miało na celu powołanie wyroku Sądu Okręgowego we Wrocławiu (akt II K 339/24), dotyczącego sabotażu dywersyjnego związanego z próbą podpalenia magazynu z paliwem i wskazywanie przy tym na fakt, że w krajowym orzecznictwie trudno szukać utrwalonej linii orzeczniczej dotyczącej ekoterroryzmu.

5. Przerzucenie odpowiedzialności

We fragmentach dotyczących agroterroryzmu i bioasekuracji (pkt 2.5 i 2.9) Autorzy próbują powiązać organizacje prozwierzęce z zagrożeniem biologicznym (np. roznoszeniem ASF czy ptasiej grypy HPAI). Tymczasem to właśnie fermy przemysłowe są bombami biologicznymi. Zagęszczenie tysięcy zwierząt na minimalnej przestrzeni to idealne warunki do mutacji wirusów. Organizacje pozarządowe od lat postulują rygorystyczną bioasekurację i odchodzenie od patologicznego chowu klatkowego i ściółkowego na masową skalę. Sugerowanie, że interwencje organizacji ratujących zwierzęta z koszmarnych warunków bytowych (tzw. „interwencje” w trybie art. 7 ust. 3 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt) mogą być elementem „wojny hybrydowej” czy „celowej introdukcji patogenów”, to próba odebrania organizacjom pozarządowym narzędzi do skutecznej ochrony zwierząt.

6. Prywatny zysk a konstytucyjna zasada zrównoważonego rozwoju

Autorzy powtarzają tezę, że interes gospodarczy inwestorów należy zrównać z nadrzędnym interesem publicznym. Podkreślenia wymaga, że konflikt między inwestorem a stroną społeczną nie jest konfliktem „państwa z terrorystami”, lecz sporem o granice korzystania z praw i wolności, w którym organ administracji ma obowiązek wyważyć równorzędne wartości konstytucyjne, bo liczy się świat, który zostawimy po sobie dla naszych dzieci. Powołanie w tym kontekście (przypis nr 11) raportu Mario Draghiego z 2024 roku (The future of European competitiveness), żeby wzmocnić tezę, że ekolodzy „systemowo wymuszają wzrost kosztów operacyjnych przedsiębiorstw poprzez nieuzasadnione technologie”, może być odebrane jako manipulacja. Raport Draghiego wcale nie krytykuje organizacji pozarządowych ani obrońców zwierząt, natomiast kładzie ogromny nacisk na to, że przyszłością konkurencyjności Europy są właśnie zielone technologie i dekarbonizacja.

7. Podsumowanie

Postulaty zawarte we wskazanym artykule mogą budzić wątpliwości z punktu widzenia zasad demokratycznego państwa prawa, w którym jest miejsce zarówno dla przedsiębiorców, regulatorów państwowych i samorządowych, jak i strony społecznej oraz pozarządowej. Występowanie w Polsce rzekomego problemu ekoterroryzmu nie zostało poparte żadnymi konkretnymi przykładami. Nie wiadomo, czym w Polsce objawia się ekoterroryzm, agroterroryzm i inne przywołane przez Autorów kategorie terroryzmu. Należy podkreślić, że samo używanie słowa „terroryzm” – w ogólnym rozumieniu kojarzonym z aktami dywersji, wojną hybrydową, zamachami na życie i zdrowie wielu osób – może tworzyć atmosferę niepokoju i podejrzliwości wobec organizacji pozarządowych i działających pojedynczo aktywistów. Krytycznie trzeba również ocenić to, że w artykule wspomniano o przestępczości związanej z handlem płodami rolnymi, wyłudzeniami VAT czy wprowadzaniem czynnika biologicznego do rolnictwa, bez przedstawienia jakichkolwiek dowodów na ich związek z działaniami organizacji społecznych lub aktywistów.

Katarzyna Konopka
radca prawny w OIRP w Białymstoku

Piotr Turowicz
radca prawny w OIRP w Warszawie


[1] M. Mozgawa, M. Budyn-Kulik, P. Kozłowska-Kalisz, M. Kulik [w:] M. Mozgawa, M. Budyn-Kulik, P. Kozłowska-Kalisz, M. Kulik, Kodeks karny. Komentarz aktualizowany, Gdańsk 2026, art. 115.
[2] https://www.dw.com/pl/raport-ws-katastrofy-na-odrze-pe%C5%82na-regeneracja-rzeki-potrwa-lata/a-77559172 (dostęp: 16.07.2026).