Media społecznościowe w praktyce prawnika, czyli po co prawnikowi profil na LinkedIn? – cz. V

Wyróżnienie się i budowanie swojej osobistej marki z wykorzystaniem Internetu w gąszczu zalewających użytkownika informacji nie jest łatwe. Zwłaszcza media społecznościowe, jako oczekiwany kanał komunikacji z rynkiem wydają się w tym obszarze łatwym polem do zagospodarowania. Nic bardziej mylnego, jeśli nie wykażemy odrobiny empatii dla odbiorcy komunikatu i pójdziemy drogą na skróty.

Codzienna obserwacja zachowań użytkowników profili indywidualnych na biznesowej platformie społecznościowo-networkingowej LinkedIn, z której korzysta już wielu prawników, skłoniła nas do podzielenia się dwoma najczęstszymi pułapkami wizerunkowymi:

1. Wrzucanie do LinkedIn Pulse (blogosfery LinkedIn) nieadekwatnych treści: ofert pracy, samych linków i skanów do artykułów prasowych.

1 2

Do tej kategorii należy także – modne w ostatnim czasie w środowisku prawniczym – informowanie o sukcesach w prowadzonych sprawach klientów i nominacji w rankingach prawniczych.
Nie ulega wątpliwości, że to bardzo ważne informacje i prawnicy korzystają z tej opcji dlatego, iż wiedzą, że użytkownicy nie mogą ich przegapić (informacja pojawia się jako notyfikacja w „czerwonej fladze”). Przeważnie, powyższa kategoria staje się pułapką wizerunkową wówczas, gdy dodamy do niej kilkukrotną publikację tego samego komunikatu.
Przykład:
Kancelaria informuje o sukcesie/nominacji na profilu firmowym.
=> Post firmowy jest dystrybuowany jako „share” lub „like” przez prawników kancelarii do sieci biznesowej LinkedIn każdego z nich.
=> Następnie każdy z nominowanych prawników na swoim indywidualnym profilu informuje o tym samym w formie bieżącej aktualizacji ukazującej się sieci na feedzie głównym.
=> Poszczególni prawnicy publikują tą samą informację o nominacji kancelarii/indywidualnym wyróżnieniu w formie artykułu na LinkedIn Pulse (powiadomienie dla sieci w formie czerwonej flagi).
Zakładając, że każdy prawnik danej kancelarii ma przynajmniej kilka tych samych osób w kontakcie, dodając tę samą informację na tej samej platformie sprawiamy, że nasza sieć widzi ten sam komunikat kilkukrotnie. Nawet jeśli kogoś lubimy, powtarzający się schemat takiego działania jest męczący.
Powielanie tych samych komunikatów może mieć więc wizerunkowe konsekwencje odwrotne od zamierzonych: zbyt duży przesyt tą samą informacją powoduje niechęć i odrzucenie. Niestety nie tylko samej informacji, ale także jej właściciela.
Zaskakujmy odbiorców pozytywnie, inspirujmy i zaciekawiajmy, nie marnotrawmy ich czasu, a sami będą dążyli do kontaktu z nami.
Komunikację o sukcesie w prowadzonej sprawie klienta można zbudować na bazie merytorycznego artykułu, w inspirujący sposób opisując bazowe case studies z opcjami możliwych scenariuszy rozwiązania. Prezentując nienachalnie swoje doświadczenie i punkt widzenia zaciekawiamy odbiorcę, który identyfikując się z sytuacją i językiem przekazu chętnie skontaktuje się z nami.
Nominacja w rankingu raz zakomunikowana nie zostanie przeoczona, można ją pokazać graficznie na www, w notkach biograficznych, materiałach marketingowych, zakomunikować o niej w formie osobistego podziękowania dla klientów np. na dorocznym spotkaniu.

2. Dodawanie jako aktualizacji zdjęć nie biznesowych, linków bez komentarza i wyjaśnienia dlaczego są warte uwagi lub operowanie przekazem niedostosowanym do odbiorców biznesowych.

3

  4

5

Czy mamy dziś czas, aby sprawdzać to czego nie musimy? O ile łatwiej jest skorzystać z podpowiedzi i inspiracji innych użytkowników, którzy już wyselekcjonowali informację potencjalnie ciekawą dla nas?
Cała przyjemność odbiorcy korzystającego z dzielonej informacji pryska, gdy treść ukryta w linku okazuje się nieciekawa. Komunikat dodany do linka może być neutralny lub o konkretnym zabarwieniu emocjonalnym, ale jeśli jest „jakiś”, jako odbiorca wiemy czego możemy się spodziewać.
Będąc właścicielem aktualizacji warto dodatkowo pamiętać o edycji pól opisowych linka automatycznie sformatowanego przez system po zaciągnięciu. Nie zawsze wygląda on atrakcyjnie pod względem wizualnym, a firmowana naszym nazwiskiem aktualność powinna być estetyczna i zachęcająca. Wszystkie pola opisowe po kliknięciu są edytowalne!
W każdym miejscu w Internecie pozostawiamy ślady i informacje o nas samych, które pokazują kim jesteśmy i jaki jest nasz stosunek do otoczenia. Przekłada się to na wizerunek naszej osobistej marki oraz co za tym idzie, na chęć bądź niechęć innych osób do wchodzenia z nami w biznes. Mam nadzieję, że udało mi się zainspirować posiadaczy profili osobistych do audytu swoich działań i sposobu komunikacji w mediach społecznościowych. W kolejnym wpisie przyjrzymy się komunikacji na profilach firmowych na LinkedIn.

Beata Okowiak, wspólnik w Business Option oraz BO Communications

Udostępnij na: